Dzień 5
Dzisiaj rano wszyscy spotkaliśmy się pod szkołą i pojechaliśmy autobusem do Sewilli. Już od rana każdy miał dobry humor, więc droga minęła bardzo szybko.
Byliśmy mega podekscytowani, bo wiedzieliśmy, że ten dzień będzie świetny.
Kiedy dojechaliśmy, najpierw poszliśmy w okolice Triana casco antiguo i jedliśmy churrosy z czekoladą. Były serio dobre, a ta gorąca czekolada bardzo do nich pasowała.
Zawitaliśmy też na słynny Plac Hiszpański
Potem razem z naszymi Hiszpanami jeździliśmy kilkuosobowymi rowerami po mieście i to chyba była jedna z najśmieszniejszych rzeczy dzisiaj. Co chwilę ktoś źle skręcał albo nie nadążał pedałować i wszyscy się z tego śmialiśmy.
Później poszliśmy do Santa Cruz i totalnie zakochaliśmy się w tym miejscu. Te małe uliczki, kwiaty i cały klimat wyglądały jak z filmu.
Następnie jedliśmy hiszpańskie kanapki i próbowaliśmy różnych rodzajów szynek. Niektóre były trochę dziwne, ale większość naprawdę nam smakowała.
Potem odwiedziliśmy kościół Iglesia Colegial del Divino Salvador i byliśmy w szoku, jak pięknie było w środku. Wszystko wyglądało bardzo bogato i robiło ogromne wrażenie.
Później poszliśmy jeszcze do sławnej Katedry Najświętszej Maryi Panny w Sewilli oraz wspinaliśmy się na katedralną wieżę Giralda, która miała około 35 pięter wysokości. Było tam niesamowicie, chociaż pod koniec trochę bolały nas nogi od chodzenia.
Kiedy wróciliśmy około 20:30, spotkaliśmy się jeszcze wszyscy w parku i poszliśmy na sushi. Byliśmy już bardzo zmęczeni, ale jednocześnie mega szczęśliwi, bo to był jeden z najlepszych dni tutaj.